Co to jest poduszka finansowa i jakie daje korzyści?

11 sierpnia 2020

Poduszka finansowa to nic innego jak pieniądze odłożone na niespodziewane wydatki. To oszczędności, które warto mieć, by po nie sięgnąć w trudnej chwili, np. w związku z utratą pracy czy kłopotami zdrowotnymi. Wielkość poduszki finansowej  uzależniona jest od standardu życia, upodobań i skłonności do akceptacji wyrzeczeń.

 

Nigdy nie wiadomo, gdy spadnie na nas jakieś „nieszczęście”, jak choćby prozaiczna awaria samochodu czy pralki. Warto więc mieć pewnego rodzaju koło ratunkowe, czy jak ktoś woli poduszkę finansową, która pozwoli na pokrycie potencjalnych kosztów bez niepotrzebnego stresu. 

Niestety Polacy nie są skłonni do gromadzenia oszczędności. Wielu z nas wydaje wszystkie zarobione pieniądze nie dlatego, że jest to konieczne, ale dlatego, że je ma. W efekcie w przypadku utraty źródła dochodów jestesmy w stanie przeżyć na dotychczasowym poziomie zaledwie kilka tygodni, w najlepszym wypadku – kilka miesięcy.

 

Przede wszystkim zapłać sobie samemu

Jako jeden z powodów tłumaczących, że nie mamy zabezpieczenia finansowego jest często spotykane stwierdzenie „nie potrafię się zmusić do oszczędzania”. Wynika to przede wszystkim ze źle przyjętych priorytetów. Większość z nas w pierwszej kolejności reguluje rachunki, potem zaspokaja potrzeby życiowe i dostarcza sobie przyjemności, a dopiero na samym końcu myśli o odłożeniu pieniędzy. 

Tymczasem powinno być zupełnie odwrotnie. Na pierwszym miejscu winno być odłożenie pewnej kwoty, traktowanej jako „super zobowiązanie”, które bezwzględnie trzeba zapłacić samemu sobie. Dopiero później należy pomyśleć o innych wydatkach, a o przyjemnościach tylko wtedy, gdy zostaną nam jeszcze wolne środki.

Maksyma nazywana „złotą zasadą finansów osobistych” mówi bowiem: „zapłać sobie, zanim zapłacisz innym”.

 

Kto stosuje się do tych rad?

Z mapy inwestycji indywidualnych, którą NBP dołączył do raportu z badania „Zasobność gospodarstw domowych w Polsce” wynika, że jesteśmy bardzo konserwatywni w tworzeniu poduszki finansowej. Blisko 85% z osób, które mają jakiekolwiek oszczędności, trzyma je na lokatach bankowych, a tylko 3,8% pomnaża je w funduszach inwestycyjnych. Dla porównania podajmy, że depozyty bankowe ma niemal każdy Niemiec i Fin, ale dodatkowo w funduszach inwestycyjnych kapitał pomnaża 13% niemieckich gospodarstw domowych i aż 27% fińskich. 

Nawet porównując Polskę do krajów o podobnym poziomie rozwoju gospodarczego wypadamy blado – odsetek Węgrów korzystających z funduszy inwestycyjnych wynosi 7,4%, Hiszpanów – 5,7%, a Włochów – 5,9%.

Bezpiecznym sposobem gromadzenia oszczędności są obligacje. Wśród liderów korzystających z tego typu instrumentów finansowych są Włosi – 13% z nich posiada obligacje, Belgowie – 7,8% i Węgrzy – 7,4%. Polskie gospodarstwa domowe, dla których wskaźnik ten wynosi zaledwie 0,8%, znajdują się pod koniec zestawienia.

Jedyne w czym wypadamy dobrze, to odsetek gospodarstw domowych uczestniczących w różnego rodzaju programach emerytalnych. Według danych NBP wskaźnik ten wynosi 57%, a dla porównania w Niemczech jest na poziomie 46%, w Belgii – 44%, a we Francji – 38%. Niestety mediana naszych oszczędności emerytalnych to zaledwie 0,8 tys. euro i jest to najniższa wartość w Unii Europejskiej.

 

Od 3 do 12 miesięcy

Trudno się oprzeć stwierdzeniu, że brak zainteresowania oszczędzaniem na czarną godzinę jest powszechny nie tylko na poziomie statystycznego konsumenta. Jak tylko sytuacja gospodarcza na to pozwala tworzone są programy finansowane z publicznych pieniędzy. Nie oznacza to wcale, że nie powinno ich być, ale takim działaniom powinna towarzyszyć troska o dług publiczny i tworzenie rezerw na ciężkie czasy.

Jakie zatem powinny być rezerwy w naszych domowych budżetach? Jak wspomnieliśmy na wstępie, na tak postawione pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zamiast kwotami, należy raczej operować liczbą miesięcy, którą można by przeżyć za zgromadzone oszczędności na zbliżonym do dotychczasowego poziomie. Za absolutne minimum uznaje się, że odłożonych pieniędzy powinno wystarczyć na 3 miesiące, opcja komfortowa – to „zapas” na 6 miesięcy, a optymalna – rok lub dłużej. Większe oszczędności, to większy komfort psychiczny nie tylko w wychodzeniu z kłopotów finansowych, ale także w codziennym funkcjonowaniu. 

 

Żyjemy chwilą, co może mieć swoje konsekwencje w przyszłości

Wyniki badania „Zabezpieczenie finansowe Polaków” przeprowadzonego w 2013 r. na zlecenie Banku Millennium pokazują, że Polacy zgadzają się z ekspertami. 75% badanych uznało, że poduszka finansowa powinna wystarczyć na 3 miesiące. Jednak tylko co trzeci ankietowany stwierdził, że posiada takie oszczędności, podobny odsetek respondentów nie miał odłożonych żadnych pieniędzy.

Eksperci uznają, że co miesiąc powinniśmy odkładać min. 10% swoich dochodów. We wspomnianym badaniu zgodziło się z tym 70% pytanych, ale faktycznie robiło to zaledwie 33%. Blisko 10% przyznało, że wcale nie oszczędza.

 

Sposób na oszczędzanie

Popularne powiedzenie mówi, że „Duże kwoty biorą się z małych oszczędności”. Regularne odkładanie co miesiąc nawet niewielkich kwot, za kilka lat da całkiem pokaźny kapitał. Fakt, że poziom oprocentowania depozytów dużo niższy od inflacji nie zachęca do oszczędzania, ale trzeba o tym zapomnieć i po prostu oszczędzać – ustawić zlecenie stałe przekazywania co miesiąc określonej kwoty z ROR na konto oszczędnościowe lub na zakup jednostek funduszy inwestycyjnych czy obligacji. 

Można także korzystać z „autooszczędzania”, co wiąże się z odkładaniem resztek z transakcji kartą i/lub przelewów. Osoby, które są w stanie zaakceptować ryzyko utraty części kapitału mogą pomyśleć o samodzielnym kupowaniu i sprzedawaniu akcji.

 

Wszystko w naszych rękach

To, w jaki sposób poradzimy sobie z kłopotami finansowymi po utracie pracy, w przypadku choroby czy nieprzewidzianych wydatków, w dużej mierze zależy od naszego perspektywicznego nastawienia. Jeśli będziemy myśleli o stworzeniu rezerw finansowych, mądrze nimi gospodarowali, to trudne chwile nie powinny być finansowym szokiem i przejdziemy przejdziemy przez nie z jednym zmartwieniem mniej.